Koronawirus

Przechowujesz maseczkę w aucie? Zobacz, na ile jest skuteczna. Dla własnego dobra

Maseczka ochronna to wciąż jedno z najważniejszych narzędzi walki z koronawirusem. Jeśli jednak należysz do osób, które jednej maseczki używają przez cały dzień, a w przerwach od jej stosowania, trzymają ją w samochodzie lub w korytarzu – mamy dla ciebie złą wiadomość. Noszenie jej nie daje dobrej ochrony, a wręcz może być niebezpieczne. Wyjaśniamy.

Maseczki ochronnej nie możemy byle jak traktować

Noszenie maseczek ochronnych jest jednym z najważniejszych sposobów na ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa (obok higieny i dystansu). „Rzadko widzi się, by tak wielki wpływ miało coś tak prostego i taniego” – słowa dr. Christophera Murray’a z University of Washington wypowiedziane w CNN nie tracą na znaczeniu.

Jednak aby maseczka spełniła swoje zadanie, musimy nosić ją prawidłowo, tzn. zasłaniać nią nos i usta, ważne też żeby była dobrze dopasowana. Maseczki nie możemy też byle jak traktować. To ważna informacja dla osób, które podczas jazdy samochodem wieszają maskę na wstecznym lusterku lub chowają do schowka (przypomnijmy, że w czasie podróży prywatnym samochodem nie jest konieczne zakrywanie ust i nosa), a gdy zajdzie konieczność – ponownie zakładają (używając tej samej przez cały dzień lub nawet przez kilka dni).

To istotna informacja również dla osób, które przychodząc do domu, wieszają maskę na haczyku w korytarzu, a gdy wychodzą, ponownie ją zakładają.

Taka maseczka, nie dość, że nie daje dobrej ochrony, to jeszcze naraża nas na zakażenie, i to nie tylko koronawirusem.  Dlaczego?

Długo używana maseczka traci swoją skuteczność. Powodów jest kilka.

Przed noszeniem jednej maseczki przez cały dzień lub zakładaniem wyjętej po raz kolejny z kieszeni czy torby przestrzegał w listopadzie wirusolog prof. Włodzimierz Gut, przypominając, że w takiej sytuacji naraża nas ona na zakażenie nie tylko koronawirusem, ale też innymi groźnymi patogenami. – Maseczka nie stanowi bariery swoistej dla SARS-CoV-2 i innych wirusów. Na niej osadza się wszystko, co jest w aerozolu, który wydalamy. Możemy mieć na maseczce, na przykład, prątki gruźlicy i koronawirusa – mówił dla PAP.

Dodatkowo maseczka taka „pełna” jest również naszej śliny. Chcielibyśmy nosić coś takiego na twarzy? Z tym wiąże się kolejna kwestia, która zimą nabiera szczególnego znaczenia. Chodzi o zawilgocenie maseczki, do którego dochodzi na skutek opadów deszczu, śniegu, niskiej temperatury, wydychania pary wodnej, kaszlu czy kichania. Tymczasem wilgotna maseczka przestaje być skuteczna. Dzieje się tak, ponieważ wilgoć/woda ograniczają przepływ powietrza, co w konsekwencji zmniejsza filtrowanie wirusów, dodatkowo może też utrudnić oddychanie. ​​

Jak nosić maseczki zimą? Zasada ważniejsza niż kiedykolwiek. Eksperci przestrzegają

Zdaniem Karola Sikory, byłego urzędnika Światowej Organizacji Zdrowia, „wszystkie typy masek są zasadniczo wrażliwe na wilgoć”. Dotyczy to nawet maseczek N-95, zaliczanych do najbardziej skutecznych w zapobieganiu infekcjom.

Niedawno naukowcy zwrócili uwagę na jeszcze jedną rzecz związaną z wielokrotnie używanymi maseczkami ochronnymi. Chodzi o to, że takie używanie zmienia ich kształt, co przekłada się na coraz mniejszą skuteczność .

Jak często zmieniać maskę?

Mówił o tym m.in. immunolog dr Paweł Grzesiowski: „Zmieniaj maskę kiedy zawilgotnieje, ale nie rzadziej niż co 2-3 godz (N95/99 – 8-12 godz)” – pisał na Twitterze jeszcze we wrześniu. Dlaczego akurat po takim czasie? – Maska chirurgiczna po 2 – 3 godzinach traci właściwości – filtry się zatykają i maseczka zaczyna „przepuszczać”. Podobnie jest z maseczkami tekstylnymi. – Pamiętajmy więc – masek chirurgicznych i bawełnianych nie używajmy dłużej niż przez trzy godziny – wyjaśniał w rozmowie z Medonetem.

Podczas zmiany osłony wciąż obowiązują nas zasady bezpieczeństwa. Przed założeniem maski i po jej ściągnięciu myjemy lub zdezynfekujemy ręce (podobnie, jeśli dotkniemy założonej już maseczki). Maseczkę zdejmujemy, nie dotykając jej przedniej części (najlepiej trzymać ja za troczki). Po zdjęciu, nie dotykamy oczu ani ust. Zużytą maskę albo wyrzucamy – jeśli jest jednorazowego użytku, albo chowamy do foliowej torebki strunowej, gdy jest wielorazowa i pierzemy w co najmniej 60 st. C. Nie wieszamy jej w samochodzie lub korytarzu i nie czekamy aż sama wyschnie…

Maska masce nierówna

Warto sobie zdawać sprawę z tego, że maseczki jako takie zapewniają różne poziomy ochrony, w zależności od rodzaju. W rozmowie z Medonetem mówił o tym pulmonolog dr hab. Tadeusz Zielonka.

– Pamiętajmy, że mamy dwa rodzaje masek. Jedna to maska chirurgiczna lub jej odpowiedniki (jak maseczki z materiału), które nosi większość osób, a druga to maska z filtrami – mówił specjalista. – Ta pierwsza chroni przede wszystkim przed tym, by osoba zakażona nie infekowała innych. Innymi słowy, jeśli ja jako osoba zdrowa będę miał tę maskę, ona nie ochroni mnie przed zachorowaniem, a jedynie zmniejszy to ryzyko, wg szacunków o ok. 20 proc.

W przypadku maseczek z filtrami ochronnymi nasza ochrona wzrasta z 20 do 80 proc. – Nie możemy mówić o 100 proc., bo w grę wchodzi tu szczelność – co jest kwestią dopasowania czy właściwego noszenia – zwracał uwagę nasz ekspert. – Miejmy jednak świadomość, że jeżeli chcemy siebie lepiej chronić, powinniśmy inwestować w lepsze maski, w maski z filtrami. Pamiętajmy, maska masce nierówna – chirurgiczna chroni głównie przed tym, żebyśmy nie zakażali innych, maska z filtrami zapewnia dużą ochronę również nam samym .

Bookmark the permalink.

Comments are closed.